Geoblog.pl    SigmaiPi    Podróże    Sigma i Pi jadą w świat.    Pi....na granicy prawa..
Zwiń mapę
2017
15
gru

Pi....na granicy prawa..

 
Singapur
Singapur, Singapore
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 16040 km
 
Kolejna podróż za nami. Jak zwykle nie obyło sie bez przygód....

Z rana bedąc w Kuala Lumpur wsiadamy do kolejki podmiejskiej i wyjeżdżamy za miasto. Ze stacji idziemy na pobliską droge, by złapać stopa do Singapuru. Po około 30 minutach, stwierdzamy, że trzeba wyjechać jeszcze kawałek za miasto. Bo zbyt dużo ludzi jedzie na obrzeża miasta.

Kolejną kolejką podmiejską wyjeżdżamy za miasto, gdzie po 20 minutach spaceru ustawiamy sie przy głównej trasie.
No niestety, na godzine stania zatrzymały sie dwa auta, które i tak nie jechały wystarczająco daleko by sie opłacało wsiadać.
Po dwóch godzinach, zdecydowaliśmy, że z przemiłą panią pojedziemy do najbliższego miasta, gdzie poszukamy autobusu. Niestety, tym razem nie udało nam sie z autostopem...

Przemiła muzułmanka zawiozła nas na dworzec i poszukała nam autobusu ;) Kupiliśmy bilety i już na dzień dobry wyjeżdżamy z godzinnym opóźnieniem. Przyzwyczajiliśmy sie... Cała podróż ma trwać 5 godzin, wiec około 19 przyjedziemy na miejsce. Niestety dworzec autobus w Singapurze jest daleko od centrum, w którym chcemy znaleźć nocleg. Bedziemy musieli sie szybko odnaleźć i dotrzeć na miejsce za nim przestanie jeździć komunikacja i zamkną nam wszystkie hostele, mało który ma całodobową rececje.
No niestety...około 20 dojeżdżamy dopiero na granice, a przed nami jeszcze godzina jazdy. Odprawa po stronie Malezyjskiej poszła gładko... Dojazd do Singapurskiej zajmuje nam z pół godziny, wysiadamy z autobusu zabieramy plecaki, by przywitać sie z Singapurczykami i podbić paszporty.

Już przy wejściu był pierwszy rentgen...w plecaku Pi znaleźli głeboko ukryty, śmiercionośny nóż samurajski, prosto z polskiej kuchni o długości może 10 cm. No nic, popatrzyli, pomarudzili, ale puścili. Przypominamy, że była to normalna lądowa granica, nie żadne lotnisko.
Dalej, było już tylko lepiej... kolejną godzine spedziliśmy w kolejce z paszportem. W końcu, po sprawdzeniu, podbiciu, dziekujemy i idziemy do kolejnego skanera. Dziwna sprawa, żeby na granicy lądowej sprawdzali tak bagaże. No ale skoro mają takie procedury. Zrzucamy plecaki. Sigma przeszła, a Pi stoi. Cóż to sie stało. Otóż pan kontrolujący, w nerce (saszetce), znalazł zabroniony malutki gaz pieprzowy!!! Kupiliśmy go dla bezpieczeństwa, nasza podróż zaczynała sie w Indiach. Nasłuchaliśy sie, jaki to niebezpieczny kraj, wiec dla spokoju kupiliśy malutki gaz pieprzowy i w sumie już dawno o nim zapomnieliśy :)

W Singapurze takie rzeczy są surowo zabronione!!! Pi przemytnik!!! Od razu na bok do osobnego pokoju. Pierwsze pół godziny posiedzieliśmy czekając na jakiś protokół. Nastepnie pod eskortą policjanta zostaliśmy zaprowadzenia na posterunek policji, gdzie niebezpiecznym przedmiotem zajeło sie czterech policjantów... Porcedury mają tu bardzo skrupulatne. Gaz został zwarzony, zmierzony, obmacany. Zebrała sie cała komisja i zaczeli obrady.... Pi, żeby iść do toalety, oczywiście musiał iść z eskortą, mógłby przecież uciec prze okno ;)

Po dwóch godzinach cyrku, bo już ładniej nie można tego nazwać. Pi zostaje puszczony wolno, gaz zostaje zarekwirowany. Niestety, powstaje szybko kolejny problem. Nasz autobus, który normalnie czeka na pasażerów i zawozi na dworzec, już dawno odjechał. Nie mamy ani jednego dolara singapurskiego. Na granicy, nie ma bankomatu, kantory dawno zamkniete jest już godz. 23. Wszyscy policjanci myślą co z nami zrobić. Wymyślili żebyśmy jechali taksówką do centrum i po drodze weźmiemy pieniadze w bankomacie. Świetny pomysł ale jesteśmy w Singapurze, granica znajduje sie niecałą gdzine jazdy, taksówka bedzie kosztować majątek. W końcu z przykrością stwierdzają, że chcą, ale nie potrafią nam pomóc.

Do wyjścia odprowadza nas służbista, od którego wszystko sie zaczeło. Nagle staje za rogiem budynku i z przyczajki daje nam 40 Singapurskich dolarów i prosi żebyśmy je wzieli... Bilet na autobus do centrum kosztuje około 6$ za dwie osoby, po co nam aż tyle pieniedzy? Pan służbista tłumaczy sie, że to przez niego i że musimy je przyjąć. Robi sie małe zamieszanie... my odmawiamy on nalega, w koło pełno ludzi, bo stoimy w pobliżu przystanku ;) Sami wzbudzamy zainteresowanie, a co dopiero z policjantem, wreczając sobie jakieś pieniądze haha. Finalnie wytłumaczyliśmy policjantowi, że przyjmiemy te pieniądze, ale w zamian damy mu 100 Malezyjskich Ryngitów, tyle nam zostało a akurta w przeliczeniu na dolary to około 40$. Tak oto ratuje nas człowiek, który nas "aresztoiwał" ;)
W końcu autobusem podmiejskim jedziemy do centrum, gdzie jesteśmy koło pólnocy. Szybko okazuje sie, że z noclegiem bedzie problem, bo w żadnym hostelu nie ma nikogo z obsługi. Udaje nam sie dostać do jednego hostelu do środka, gdzie na kanapach przy recepcji spedzamy spokojnych i bezpiecznych kilka godzin :)

Długi dzień. Dużo dziwnych zdarzeń. Dobrze wszystko sie skończyło. Nam dzieki temu pozostają tylko śmieszne wspomnienia :)

UWAGA
ŚWIĄTECZNY KONKURS

W związku z nadchodzącymi świetami, zachecamy was do naszej zabawy. Prosimy was, każdego kto przeczyta ten wpis, o napisanie w komentarzach, gdzie waszym zdaniem bedziemy spedzać świeta.
Poprawne odpowiedzi wynagrodzimy wyjatkowa nagrodą :)

Z Singapuru pozdrawiają, Sigma i Pi
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (9)
DODAJ KOMENTARZ
genek
genek - 2017-12-19 15:51
na Bali
 
Munia
Munia - 2017-12-19 16:37
Nie mogę się bawić, bo wiem, ale jestem ciekawa co wymyślą inni.
Wasze przygody stają się coraz bardziej ekstremalne.
 
asia
asia - 2017-12-19 20:01
Obstawiam Australie z Kangurami :)
 
zula
zula - 2017-12-19 20:30
Trudne pytanie...może kierunek: Borneo?

Dzień jak z filmu przygodowego a ostatnie zdjęcie dość ryzykownie zrobione...dobrze ,że nikt nie zobaczył. Byłby kolejny kłopot :(
 
Dorota
Dorota - 2017-12-19 20:52
Jak to gdzie? Oczywiście, że w Krakowie i w Gliwicach;)
 
Gosia
Gosia - 2017-12-19 23:36
Bartek obstawia Uniejów, ja zapraszam do Greenlonek ;)
Gdziekolwiek będziecie, zjemy za Was uszko, pieroga i piernika.
A Wy zróbcie zdjęcie Waszej pierwszej gwiazdki :)
 
Ula
Ula - 2017-12-20 09:02
Wyspa Bożego Narodzenia
 
Zbyszek
Zbyszek - 2017-12-21 18:05
W Auatralii
 
ciocia W
ciocia W - 2017-12-22 10:48
Jeśli nie w Zakopanem to na WYSPACH RIAU
 
 
zwiedzili 4% świata (8 państw)
Zasoby: 52 wpisy52 210 komentarzy210 730 zdjęć730 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
12.10.2017 - 13.01.2018