Geoblog.pl    SigmaiPi    Podróże    Sigma i Pi jadą w świat.    Na Antypodach...
Zwiń mapę
2017
26
gru

Na Antypodach...

 
Australia
Australia, Bullsbrook
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 20038 km
 
Wiele miesiecy planowania, wiele informacji zgromadzonych i przeanalizowanych. Wiele rozmów i dylematów. Pomysłów jeszcze wiecej. To wszystko po to, by rozpocząć nowy etap naszej podróży.

W Perth, Australii po siedmio godzinnym locie, lądujemy we wtorek. Pełni optymizmu i jednocześnie obaw. Ciekawi jak to bedzie u Aborygenów...
Już przed przylotem, porozumieliśmy sie z rodziną, która ma małą farme, z niedużą hodowlą psów. Państwo oferują nam nocleg i wyżywienie, w zamian za codzienną kilku godzinną pomoc. Znaleźliśmy ich przez portal internetowy, gdzie ludzie dają tego typu ogłoszenia.

Już pierwszego dnia zauważamy, zupełnie inny klimat. Obecnie jest tu dość ciepło, powyżej 30 stopni. Jednak niska wilgotność powietrza, pozwala na normalne oddychanie i funkcjonowanie. Krajobraz, mimo że jest sporo roślinności, to troche przypomina krajobraz pustynny.

Już w drodze do Bullsbrook, gdzie znajduje sie farma na którą jedziemy, spotykamy pierwsze kangury. Miło, że na ten widok nie było trzeba długo czekać. Z daleka nam sie przyglądają, a jak sie zbliżamy to w podskokach uciekają.

Nasi gospodarze , Meg i Gream, przyjeli nas bardzo serdecznie. Samo miejsce mocno specyficzne. Ogromna 5 hektarowa działka z sadem oliwkowym. Dom w głównej mierze składający sie z garażu i magazynu cześci. Obok nowo powstający dom "czarownic". Nasz pokój znajduje sie w piwnicy bez drzwi wejściowych, z wejściem bezpośrednim z zewnątrz. Przez naczytanie i nasłuchanie sie o weżach i pająkach, lekko nas przeraziło. Toaleta bioekologiczna, czyli śmietnik z deską klozetową usytuowany w namiocie (w stylu naszego wychodka). Kolejne wyzwanie dla Sigmy!!! :) Postanowiliśmy jednak zostać i sie przekonać jak to bedzie...

W dzień kolejny, rano jak tylko wstaliśmy i wyszliśmy z domu, uśmiech sam sie pojawił na twarzy. Przepiekny widok na doline. Pomalutku zaczeliśmy sie przekonywać do tego miejsca. Z godziny na godzine, zapominaliśmy o wszystkich niedogodnościach i zauważaliśmy piekno które tu jest i serdeczność gospodarzy.
Po śniadaniu zabraliśmy sie za prace w koło domu. Przez kilka dni, co rano mieliśmy prace typu, koszenie trawy, kopanie dziury pod fontanne, pomoc przy szczeniakach i ogólnie w domu.

Pierwszego dnia zaraz po pracy i obiedzie, zaczeliśmy realizować nasz plan. Pierwotnie chcieliśmy wypożyczyć samochód i tak zwiedzać Australie. Jednocześnie mielibyśmy transport i nocleg w samochodzie, zatrzymując sie na licznych campingach po drodze.
Niestety, koszt bardzo duży, a problematycznych tematów jeszcze wiecej. Dla tego, postanowiliśmy kupić samochód. Pierwszego i drugiego dnia zrobiliśmy liste potencjalnych samochodów. Dnia kolejnego, pożyczyliśmy od naszego gospodarza samochód i pojechaliśmy oglądać... Nastawieni byliśmy na długie poszukiwania, a tym czasem kupiliśmy już pierwsze auto, które zobaczyliśmy :) Subaru Outback, cztery koła naped z 98roku. Piekny samochodzik, choć wizualnie nie brakuje mu wad, ale technicznie jest ok.

Kolejne dni spedziliśmy na dopieszczaniu samochodu i przerobieniu go na campera. Kupiliśmy materac, po wymontowaniu tylnych siedzeń stworzyliśmy przestrzeń do spania. Kupiliśmy też kuchenke turystyczną, krzesełka i mały stolik, garnki, talerze a to wszystko razem za 20$ w sklepie recyklingowym, o którym powiedział nam gospodarz :) Zrobiiśmy zaopatrzenie żywnościowe na najbliższe kilka dni, mamy też atlas Australii, żebyśmy sie nie zgubili ;) Tym sposobem, dołaczył do nas zbuntowany renifer świetego Mikołaja, Rudolf.
Nasi gospodarze, Megan i Garem, to fantastyczni i pomocni ludzie. Którzy traktują nas bardzo dobrze, pomagają jak tylko potrafia i do tego wspaniale karmią. Takie mieliśmy pierwsze wrażenie...wstyd nam, bo dzisiaj, nie zamienili byśmy ich na żadnych innych ludzi.
Wczoraj była wigilia, w postaci obiadu rodzinnego. Po raz kolejny przekonaliśmy sie, że jesteśmy w idealnym miejscu. Po obiedzie, nastapiła chwila na relaks i degustacje różnych win produkcji Meg i Graema. Wieczór zakończyliśmy chwiejnym krokiem, zadowoleni i szcześliwi :)

Wiadomo, że to wszystko nie zastąpi nam świąt z rodziną, ale przynajmniej pomaga zapomnieć o odległości nas dzielącej. Dobrze, że przynajmniej jest dobry internet i można mieć jakikolwiek kontakt.

Dzisiaj podjeliśmy decyzje. Wszystko co mogliśmy, załatwiliśmy. Auto sprawdzone, w miare możliwości. Wyposażenie kompletne. Wiec jutro rano ruszamy południowym wybrzeżem w strone Sydnej.

Ze słonczenej Australii pozdrawiają, Sigma i Pi.... i Rudolf ;)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Australii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Australii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Australii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (21)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (5)
DODAJ KOMENTARZ
genek
genek - 2017-12-26 09:25
wg geoblog macie przebyte dokładnie 20000 km. Powodzenia na nastepne conajmniej drugie tyle. Zapowiada sie podróż jakiej dawno na geoblogu nie było.
 
Munia
Munia - 2017-12-26 12:33
Patrząc na Wasz domek i kibelek, to rzeczywiście wyzwań co niemiara, ale myślę, że te szczeniaczki rekompensują wiele.
Trzymamy kciuki za Simę i Rudolfa żeby wytrzymali całą drogę w dobrej formie, ale najmocniej za PI. Nie dość,że podróż tak długa to jeszcze kierownica jakby nie z tej strony . To spore wyzwanie.
Szerokiej i bezpiecznej drogi.
 
zula
zula - 2017-12-26 13:52
Podziwiam ... jesteście wspaniałe zorganizowani!
Widać,że wszystko przemyślane więc ruszajcie szczęśliwie!
:)
...a z wygraną nagrodą to wpadłam na pomysł !
Proszę abyście zrobili jedno zdjęcie KOTA i ofiarowali do mojej kolekcji "Światowe koty Małgorzaty". To będzie wygrany kot .
 
SigmaiPi
SigmaiPi - 2017-12-28 13:04
Jak tylko Rudolf da radę, to my też :)
Zula, już szukamy kota, godnego kolekcji Małgorzaty :)
 
ciocia W
ciocia W - 2017-12-28 14:44
Jedyny kontynent,którego nie odwiedziłam, będę więc zwiedzać razem z Wami! Niestety za wcześnie się urodziłam. Pozdrawiam
 
 
zwiedzili 6% świata (12 państw)
Zasoby: 113 wpisów113 505 komentarzy505 1473 zdjęcia1473 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
12.10.2017 - 04.06.2018