Geoblog.pl    SigmaiPi    Podróże    Sigma i Pi jadą w świat.    W świecie pary....
Zwiń mapę
2018
20
mar

W świecie pary....

 
Nowa Zelandia
Nowa Zelandia, Rotoura
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 45534 km
 
Odespaliśmy troche ostatnią wyprawe, ale nie ma sie co lenić, pora ruszać dalej... Pozostajemy w tematyce wulkanicznej, jednak tym razem nie bedą to wulkany, a tereny geotermalne. Gorące źródła, bulgoczące błota i para wylatująca z ziemi, takie tam.... nuuda :)

Centrum obszarów geotemrlanych jest miasto Rotura. W okół miasta jest szereg parków narodowych, które przyciągają turystów reklamując swoje niezwykłe tereny. Wyspa północna różni sie od południowej tym, że wiekszość tutejszych terenów jest prywatnych, a co za tym idzie, płatnych. Wstep do każdego z miejsc to średnio 30$ od osoby. Zatem odwiedzenie wszystkich miejsc wymaga dużo czasu i pieniedzy. Nasz grafik jak zwykle jest dość napiety, a i budżet nie jest z gumy ;) Postanawiamy wiec wybrać dwa miejsca, by zobaczyć te niezwykłe tereny :) W pierwszej kolejności idziemy do polecanego parku o magicznej nazwie "Craters of the moon" (kratery ksieżycowe) Kupiliśmy bilety i idziemy... Po kilku minutach ukazała nam sie wielka polana, porośnieta krzakami, gdzie co kawałek z ziemi wydobywała sie para... Przespacerowaliśmy sie drewnianą ścieżką wokół całego terenu... z przyczyn bezpieczeństwa nie dało sie podchodzić do żadnych z kraterów, w sumie sprowadziło sie to do oglądania dymiących krzaków :) Miejsce może i ma potencjał, ale my czujemy pewien niedosyt ;)
Jadąc do centrum Rotury, zaczynamy robić sie głodni. Wyczytaliśmy, że w tych stronach, można zjeść oryginalną potrawe tutejszej rdzennej ludności, Maorysów. Ziemniaki, mieso i warzywa, zawija sie w folie aluminiową i wrzyca do gorącego dołu w ziemi. Tam temperatura robi swoje, a ziemia nadaje aromat.

Trzeba spróbować.... Znaleźliśmy knajpke. Porcja duża, super, widać tam ziemniaki, kapuste i mieso. Niestety, ziemniaki chyba pastewne, warzywa o smaku bliżej nieokreślonym, a zamiast miesa to kości. Eh... to nie był zbyt udany obiad. Zachciało sie nam degustacji, zamiast iść na tradycyjną rybe z frytkami, nastepnym razem nie popełnimy tego błedu ;)

Po obiedzie poszliśmy na spacer po mieście. Bardzo ładne, ale bardzo turystyczne. Na głównych ulicach tylko sklepy z pamiątkami, lub drogie restaracje. Nawet zaczeliśmy szukać jakiejś pamiątki, ale ceny.... z kosmosu, a jakość jak z chińskiego targu :(

Doszliśmy do parku, gdzie również wszedzie wydobywała sie para, a woda w sadzawkach wrzała. Były nawet małe sadzawki do moczenia stóp, wiec jak tu nie spróbować...Musieliśmy mieć bezcenne miny, gdy wsadziliśmy nogi, a tam zimna woda hahaha. Eh...może kolejny dzień bedzie lepszy :)

Z samego rana, jedziemy przez miasto, by w jakimś ładnym miejscu zjeść śniadanie. Niesamowite widoki nam towarzyszą, bo wszedzie unosi sie para, na każdym podwórku, ze studzienek kanalizacyjnych, w parkach, wszedzie wszystko dymi... Docieramy do Maoretańskiej dzielnicy i tam nad jeziorekim jemy śniadanko.

Pora zobaczyć te niezwykłe tereny, bo dymiące krzaki nie powalały ;) Wybieramy park Wai u Tapu, reklamujący sie, jako jedno z 20 miejsc na świecie z najbardziej niezwykłym krajobrazem, brzmi dobrze. Zwiedzanie zaczyna sie o godzinie 10 rano, od pokazu "gejzer show".... hmmm czyli że co? :) Wchodzimy do środka małego parku, sadzają nas w małym amfiteatrze na wprost małego białego gejzera i czekamy... Rozkminiamy o co chodzi? Czemu akurat o 10? Czemu woda nie leci? Czy zaraz odkrecą zawór? Coś mało naturalna ta atrakcja ;) W tem przychodzi pan, staje koło gejzera i zaczyna prelekcje. Okazuje sie, że nasz gejzer jest czynny ale cieżko przewidzieć kiedy wybuchnie. Zależy to do tego, kiedy wytrącą sie odpowiednie pierwiastki i zmieszają sie w taki sposób, że woda eksploduje. Dlatego sztucznie go pobudzają, żeby można było zobaczyć jak to działa. Podobno gejzer odkryli wieźniowie, którzy robili pranie w gorących źródłach. Po dodaniu proszku do prania gejzer wybuchł, a oni zbierali swoje majtki po całej okolicy :D Pan po zakończeniu tłumaczenia co i jak, wrzucił do gejzera specjalną mieszanke i uciekł... Gejzer zaczą bulgotać, dymić i pienić sie, aż w końcu wybuchł.. Imponujące, jak duże ciśnienie sie robi i jaki wysoko potrafi wystrzelić poteżny strumień wody. Atrakcja ta, została przez nas zaliczona do ciekawych :) Po pokazie idziemy podziwiać reszte parku. Tam było już tylko lepiej, bulgoczące błota, ogromne dymiące kratery, jeziorka o niezykłych kolorach a wszystko to w jednym wielkim dymie, kapitalne miejsce :) Kolejny raz opada nam szczeka. Jak wczorajszy dzień przyniósł nam niedosyt, to dzisiaj poprostu "petarda".

Pomału kończy sie nasza przygoda w Nowej Zelandii, ale spokojnie, nie martwcie sie zostaly nam jeszcze dwa dni i na pewno ich nie zmarnujemy...

Pozdrawiamy serdecznie Sigma, Pi i troche przybrudzona śnieżynka :)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (23)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (6)
DODAJ KOMENTARZ
ciocia W
ciocia W - 2018-03-29 14:09
Arcyciekawy i pełen humoru opis, a zdjęcia tylko potwierdzają te" cuda natury". Pi "wyostrzyły się rysy twarzy,więc przypomniał mi wierszyk, który mi cytowała Ciocia Józia, ale mam nadzieję, że przy takiej wilgoci nic mu nie grozi. Ściskam i serdecznie pozdrawiam
 
Maya
Maya - 2018-03-29 17:53
Cieszę się że u was wszystko dobrze. Niesamowite widoki Pozdrawiam was bardzo mocno
 
zula
zula - 2018-03-29 18:46
Każdy kolejny dzień to nowe atrakcje...no bo jak para bucha prosto z ziemii to niesamowite widoki !
Ciekawy sposób aktywacji gejzera.
Obiad interesujący choć kości zamiast mięsa?
Zdjęcia najlepsze : stopy w w wodzie i Sigma pod Sigmą , gejzery . Piękna kraina!!
Czekam na kolejny opis i pozdrawiam :)
 
Munia
Munia - 2018-03-29 19:48
Bardzo ciekawe miejsca. Dzięki Wam uczymy się geografii. Dobrze,że nie zgubiliście się w tej mgle.
Sigma może przyjęli by Cię do pracy w tej firmie pod którą masz zdjęcie.
Ciociu W, a co to za wierszyk cioci Józi ??
 
ciocia W
ciocia W - 2018-03-29 22:03
Brzechwy, o żabce / czytała nam go na wakacjach w Grybowie w tamtym stuleciu .
 
stock
stock - 2018-03-30 22:36
Super widoki! Gejzery i gorące źródła są niesamowicie widowiskowe i każdy, kto ma możliwość, powinien je zobaczyć.
 
 
zwiedzili 6% świata (12 państw)
Zasoby: 113 wpisów113 504 komentarze504 1473 zdjęcia1473 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
12.10.2017 - 04.06.2018